Dr hab. n. med. Aleksandra Szlachcic: Doświadczenie, Praca i Pacjenci

Jest fenomenalnym diagnostą o bogatym doświadczeniu zawodowym, wielkim sercu dla swoich pacjentów i niezwykle ciętym dowcipie. Co do powiedzenia ma dr hab n. med. Aleksandra Szlachcic o pracy, doświadczeniu i pacjentach? Przeczytajcie!

 

DOŚWIADCZENIE

Pracuję jako lekarz, ciężko w to uwierzyć, już 26 lat. Zaczęłam pracę 1. października 1991 roku na stażu, w 1992 rozpoczęłam staż specjalizacyjny.

Przez te lata wysłuchałam nieprawdopodobną ilość ludzkich historii i zauważyłam jedno, czasami pacjent nie przychodzi po receptę, ale żeby opowiedzieć mi swoją historię. On czasem nawet nie oczekuje rozwiązania problemu, ale po prostu wysłuchania.

Przez 9 lat pracowałam na klinice dermatologicznej, a gdy zdałam dwójkę odeszłam z kliniki i zaczęłam pracować w Osteomedzie. Po 2-3 latach równocześnie rozpoczęłam pracę w przychodni dermatologicznej NFZ w Chrzanowie. I muszę powiedzieć, że zawodu nauczyłam się właśnie tam.

Miałam tam takie przypadki, których przez 9 lat pracy na klinice nie widziałam nigdy. Co więcej, na klinice zawsze był pan profesor i starsi koledzy, a w przychodni musiałam się z każdym problemem zmierzyć oko w oko. Gdy tylko próbowałam wysłać pacjenta do Krakowa, ten oponował i powtarzał: “nie, nie, tu, tylko tu”.

To oznaczało pełną samodzielność. W klinice to pani profesor decydowała czy zwiększyć czy zmniejszyć o jedną tabletkę, czy zwiększyć czy zmniejszyć stężenie maści. A tutaj byłam sama. To właśnie w Chrzanowie tak naprawdę ukształtował się mój charakter jako lekarza. Jestem niezwykle wdzięczna losowi, że miałam taką szansę i uważam, że każdy lekarz powinien przejść podobną szkołę życia. To truizm, ale praca wykonywana pod kontrolą innych, nie jest pracą samodzielną. Ja musiałam w ciągu dnia wzbijać się na szczyty mojej inteligencji, a po pracy wracałam do domu, do książek. Do dziś uważam, że to żaden wstyd, gdy przychodzi do mnie pacjent, a ja mówię: “niestety, muszę się zastanowić”. Nie podejmę decyzji w 15 – 20 min, muszę to przemyśleć, zaprojektować pewien schemat badań. Przecież nie chodzi o to, żeby zlecić pacjentowi wszystkie możliwe badania. To narażanie na niepotrzebne koszty i stres.

 

PRACA

Jestem niewolnikiem i szaleńcem logistyki. Zawsze uważam, że jeśli dobrze przygotuję sobie warsztat pracy, później mam mniej roboty. To skutkuje tym, że muszę mieć wszystko przeglądnięte i sprawdzone, czym doprowadzam niektóre osoby do białej gorączki. Ja sobie z tego zdaję sprawę, ale cóż, Pan Bóg nie zawsze tworzy ludzi doskonałych.

Z dermatologią jest tak, że pacjenta trzeba obejrzeć teraz, natychmiast. Za dwa dni wszystko może wyglądać kompletnie inaczej. Jak ktoś przychodzi z nawracającą opryszczką to żeby mu podać lek antywirusowy, który to zablokuje, trzeba go podać do 72h od momentu wysiewu objawów. Potem ten lek to placebo, już nie działa.

Ja się nigdy nie spóźniam do pracy. To jest brak szacunku. Spóźniłam się 2 razy w życiu, ale tylko dlatego, że był wypadek na autostradzie.

 

PACJENCI

Zadziwiające jest jak doskonale pamiętam swoich pacjentów. Zastanawiam się dlaczego. Czasami pamiętam twarz pacjenta, czasem adres, czasem łączę adres z nazwiskiem i chorobą. Często pamiętam szczegóły z życia pacjenta. To zacieśnia naszą relację.

Moim zadaniem jest słuchanie, nie opowiadanie o sobie. Ja uważam, że lekarz powinien umieć słuchać i być zainteresowanym naprawdę, bo nawet największa głupota może być dla kogoś esencją życia.

Czasami z opowieści, które wydają się nieprawdopodobne, układa się jakiś obrazek i na tej podstawie stawia się rozpoznanie.